TRADYCJA I ZWYCZAJE WIELKANOCNE

Wielki Post

Liturgiczny okres Wielkiego Postu poprzedzony jest beztroskimi tygodniami karnawału, którego swobodny nastrój pozwala zapomnieć o trudach życia, a także o niedoskonałości natury ludzkiej. Przykazanie kościelne i tradycja nakazują, aby ostatnie spośród karnawałowych spotkań towarzyskich i zabaw tanecznych, zwanych w różnych regionach Polski podkoziołkiem lub śledzikiem, a organizowanych w dniach tzw. zapustów albo w ostatki, zakończone zostały we wtorkowy wieczór, tuż przed północą.

Środa Popielcowa (tzw. Popielec) rozpoczynała okres wielkopostny.
Posypywanie głów popiołem zostało wprowadzono do liturgii Kościoła powszechnego ok.IV wieku. Początkowo posypywano głowy jedynie osobom, które publicznie odprawiały pokutę. Osoby te nie mogły powracać do kościoła, aż do spowiedzi wielkanocnej odbywającej się w Wielki Czwartek.
Od X wieku posypywanie popiołem stało się obrzędem dla wszystkich wiernych - symbolem pokuty, żalu za grzechy, gotowości do wielkiego postu - umartwień i rozważań. W wiekach XVIII i XIX - a w niektórych rejonach również na początku XX wieku księża posypywali popiołem jednego najważniejszego człowieka z rodziny - ojca, dziada, oraz dawali mu nieco popiołu do modlitewnika. W domach ta osoba "dawała popielec" rodzinie - czyli posypywała głowy popiołem domownikom.
Kiedyś wierzono że posypuje się głowy popiołem ze szczątków ludzkich znalezionych na cmentarzach.

Wielki post dla nawracającego się chrześcijanina miał być okresem umartwień, pobożności, dobrych uczynków, umiarkowania. Pomocą były praktyki pokutne: post, modlitwa i jałmużna. W dawnych czasach mieszkańcy wsi przestrzegali zaleceń kościelnych oraz samodzielnie wybierali sobie różne umartwienia.

Mięso, a w niektórych domach również nabiał, cukier i miód znikały ze stołów. Na stołach za to pojawiał się żur postny (zobacz przepis), ziemniaki, kapusta kiszona, śledzie, chleb.
W domach bogatych, magnackich, post nie był tak dokuczliwy, gdyż tam jadano wiele wspaniałych potraw z ryb, jedzono również sery, masło i mleko.
W czasie postu chleb smarowało się powidłem, a nie masłem, lub maczano go w oliwie. Podawano śledzie bez śmietany, kawa również była bez śmietany i bez cukru, za to z palonych żołędzi. Pito herbatę lipową, zamiast deserów podawano mało słodkie ciastka zwane "wiekuistymi", gdyż można je było jeść w pół roku po upieczeniu.
Kobiety na sześć tygodni zdobiły się czarnymi gagatami albo drobiazgami z hebanu i onyksu w srebrze.W czas postu nie wypadało grać skocznych polek i mazurków. Jeśli już, to smętne dumki i nokturny.
Zdarzało się, iż w czas postu dzieciom chowano zabawki zostawiajac tylko te najbardziej zniszczone, a zamiast baśni czytano im żywoty świętych. Zazwyczaj na czas wielkiego postu ludzie rezygnowali z palenia tytoniu, picia alkoholu. Nie urządzano zabaw, spotkań towarzyskich (spotykano się na wspólnych modlitwach), nie śpiewano i nie grano.

W połowie Wielkiego postu obchodzono Półpoście. Była to chwila wytchnienia od umartwień i ciszy postnej. Po wsiach biegali chłopcy hałasując drewnianymi kołatkami i rozbijając o drzwi domów garnki wypełnione popiołem.

Wielki Post to czas sposobny do organizowania rekolekcji i przedstawień misteryjnych. Te ostatnie prezentowano w scenerii tzw. kalwarii, czyli budowli, przypominających swym położeniem i kształtem architekturę Jerozolimy. Sanktuaria takie budowano zazwyczaj na pamiątkę pielgrzymek do Ziemi Świętej. Najstarszy w Polsce ośrodek o tym charakterze to powstała na początku XVII wieku Kalwaria Zebrzydowska, ufundowana przez wojewodę krakowskiego, Mikołaja Zebrzydowskiego. Do najbardziej znanych Kalwarii należą: Zebrzydowska, Pacławska, Pomorska - Wejherowo, Śląska - Piekary, Wambierzycka, Góra św. Anny.

Na uwagę zasługuje także tradycja wygłaszania kazań o tematyce pasyjnej, sięgająca w Polsce XIII wieku.

Niedziela Palmowa

Dawniej w Niedzielę Palmową inscenizowano triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy. Obrzęd polegał albo na procesjonalnym obchodzeniu kościoła wewnątrz lub na zewnątrz, albo - w mieście - na przejściu z jednego kościoła, symbolizującego Górę Oliwną, do drugiego kościoła, który wyobrażał Święte Miasto. Głównym aktorem spektaklu była figura Pana Jezusa na osiołku umieszczona na wózku; dziś taką figurę pochodzącą z Szydłowca można oglądać w krakowskim Muzeum Narodowym. W Krakowie platformę z Chrystusem na osiołku ciągnęli rajcy miejscy - była to bowiem funkcja wielce zaszczytna - dzieci zaś rzucały kwiaty i palemki przed nadjeżdżającą figurą i wołały: "Hosanna na wysokościach". Nadto uczniowie szkół parafialnych i kolegiów recytowali wierszowane opowieści o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy i Jego przyszłej męce, a po nich rymowanki o poście, śledziu, kołaczach wielkanocnych i o szkolnych kłopotach. Po żakach głosili perory starsi, przebrani za pielgrzymów, handlarzy wonnościami i żołnierzy. Pojawienie się pod koniec XVII wieku tak ukostiumowanych "aktorów" zaciążyło na widowisku w kierunku zabawności. Toteż władze duchowne u schyłku XVIII wieku wydały zakaz wożenia figury Jezusa, zwłaszcza w kościołach, a wykonawcy świątecznej krotochwili przenieśli się na ulice, do szynku i karczmy i tak widowisko stopniowo zanikło. Minęło prawie dwieście lat, wysubtelniało nieco poczucie humoru, zmieniła się sama pobożność ludowa i w tej sytuacji można było pomyśleć o przywróceniu dawnego zwyczaju. Tak właśnie zrobił proboszcz we wsi Tokarnia, położonej w Beskidzie Śląskim. Zaproponował rzeźbiarzowi ludowemu wykonanie figury Chrystusa na osiołku, wzorowanej na XVI-wiecznym zabytku z Szydłowca. Od 1968 roku w Tokarni podczas procesji w Niedzielę Palmową można oglądać scenę jakby żywcem przeniesioną z dawnej obrzędowości.

Głównym atrybutem święta są palmy.

Każdy region Polski miał sobie właściwą formę palmy. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby (z "kotkami"), która w symbolice kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano również gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę, cis, widłak, suszone kwiaty, często "nieśmiertelniki".

Baźki były jednak zawsze najważniejsze w tym dniu.

Wiąże się z nimi wiele ludowych zwyczajów i wierzeń - poświęcone w czasie mszy św. nabierały niezwykłej mocy:

- połknięte - chroniły od chorób gardła i suchot,
- sproszkowane dodawane do naparów z ziół - miały moc uzdrawiającą,
- spalone - stawały się pokutnym popiołem ze środy popielcowej,
- zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewniły urodzaj
- zatknięte na rogu pola - chroniły rośliny przed szkodnikami,
- krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami
- ustawione w oknie podczas burzy - odwracały pioruny
- poświęconą palmą należało pokropić rodzinę, co zabezpieczało ją przed chorobami i głodem
- uderzenie dzieci witką z palmy zapewniało zdrowie


Po mszy św. uderzano się nimi nawzajem, życząc sobie zdrowia, bogactwa, urodzaju. Wysoka palma przynosiła jej twórcy długie i szczęśliwe życie, a piękna palma miała sprawić, że dzieci będą dorodne.

Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach w miejscowości Łyse oraz na Podkarpaciu w Lipnicy Murowanej.
zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania.

W okolicach Tarnowa i na Ziemi Sądeckiej, w pobliżu Myślenic, a także na Kurpiach są obnoszone w procesji wysokie, często kilkumetrowe palmy, na których powiewają kolorowe wstążki. Najpiękniejsze ich okazy można oglądać w niektórych muzeach regionalnych i diecezjalnych.

Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zwieńczona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych barwnych kwiatów i wstążek. Palmy te spotyka się podczas procesji w Lipnicy Murowanej (gdzie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę), Tokarni, Rabce.

Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka), oplecionego na całej długości widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewka pozostawia się zielony.

Swoją odrębność zachowała palemka wileńska.
Ma kształt pałek różnej wielkości i grubości, niewielkich rozmiarów, a sporządza się je z ułożonych w misterne wzory zasuszonych kwiatów małych i większych. Palma jest zakończona kitą z farbowanych kwiatostanów rozmaitych traw.
Niegdyś takie palmy występowały głównie na Wileńszczyźnie, a obecnie spotyka się je w całej Polsce, dokąd przywędrowała całkiem niedawno, od razu zyskując ogromną popularność. Jest obecnie najczęściej święconą palmą wielkanocną.

Wielka Środa

W Wielką Środę na jutrzni kościół był wypełniony ludźmi do ostatniego miejsca. Każdy chciał zobaczyć, jak proboszcz i wikary wychodząc z kościoła nie przez zakrystię, jak zwykle, ale główną nawą, będą uderzać brewiarzami o ławki. Tradycja nakazywała im czynić tak na pamiątkę męki Chrystusa. Młodzi chłopcy słomy, sznurka i szmat robili wielką kukłę, podobną do Marzanny, ale tym razem słomiana postać przedstawiała Judasza. Świadczyło o tym trzydzieści kawałków potłuczonego szkła, niby trzydzieści srebrników, w mieszku przytroczonym Judaszowi do konopnego pasa. Dwóch wyrostków wnosiło tę postać na kościelną wieżę, a reszta oczekiwała na dole. Wrzeszczeli, gwizdali, skakali... Z wieży leciał Judasz!Chłopcy rzucali się na zdrajcę, okładając go kijami i krzycząc... A oni bili, walili, tłukli dopóty, dopóki z Judasza nie została tylko garstka śmieci, a i tę resztkę zbierali, by wrzucić do wody albo spalić. Po Judaszu nie mógł zostać nawet ślad. Czasem zamiast Judasza zrzucano czarnego kota. Biedne zwierzątko miało symbolizować Chrystusowego zdrajcę, wziąć na siebie jego winy. Gospodynie zajmowały się sprzątaniem. Do niedzieli wszystko musiało być oczyszczone: dusza, ciało, chata i cale obejście. Bielono izby. Czasem do kredy dodano chabrowej farbki - muchy nie lubią tego koloru. Tam gdzie była panna na wydaniu, gospodarz zostawiał nie pomalowaną ścianę szczytową, tylko ochlapaną pędzlem pełnym farby. Utworzone w ten sposób, dobrze widoczne na ciemnym tle zmurszałych desek wzory to znak dla kawalerów. Po obejściu uwijały się gospodynie i ich córki. Wynosiły poduchy i pierzyny, wieszały na plotach makaty i dery. Odświeżano kożuchy, sukmany, kapoty, zapaski i wszelki przyodziewek, wypychano, moszczono sienniki świeżym sianem, zanim dano na pościel nowe obleczenie, myto podłogi, stoły, lawy, szybki w oknach. I o żywinie Bóg nakazał pamiętać; bielono chlewik i oborę, kładziono nową podściółkę, na koniec latano dziury w płocie i zamiatano podwórze. Po takim obejściu było widać, że Wielkanoc blisko.

Wielki Czwartek

Msza wieczorna Wieczerzy Pańskiej, rozpoczynająca Triduum Paschalne, przypomina Ostatnią Wieczerzę, w czasie której Chrystus ofiarował Bogu Ojcu pod postaciami chleba i wina swoje ciało i swoją krew, a następnie dał Apostołom do spożycia oraz nakazał im i ich następcom w kapłaństwie, aby je ofiarowali. Ma ona także szczególne znaczenie dla kapłanów, gdyż nawiązuje do ustanowionego przez Chrystusa w czasie ostatniej wieczerzy sakramentu kapłaństwa.
W niektórych kościołach zachował się zwyczaj obmywania przez kapłanów nóg dwunastu mężczyznom, na pamiątkę tego, jak Chrystus mył nogi swoim uczniom.
Zwyczaj ten oznacza służbę i miłość Chrystusa, który sam służył innym.

Na zakończenie mszy w uroczystej procesji Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy przechowywania (ciemnicy), która ma przypomnieć uwięzienie Chrystusa po zdradzie Judasza.

Po mszy na znak dokonanego spustoszenia, zdrady i opuszczenia Jezusa usuwa się obrus z ołtarza.

Od hymnu "Gloria" (Chwała na wysokości), podczas którego biją wszystkie znajdujące się w kościele dzwony, aż do tego samego hymnu Wigilii Paschalnej milkną organy, dzwony i wszelkie instrumenty muzyczne.
Wolno używać jedynie drewnianych kołatek.

Tabernakulum opróżniane jest jeszcze przed rozpoczęciem mszy św., ponieważ hostie do komunii powinny być konsekrowane podczas tej eucharystii, wygasza się także wówczas wieczną lampkę.

Wielki Czwartek ma charakter inauguracji Triduum Paschalnego.

Wielki Czwartek od dawien dawna uważany był przez Słowian za dzień zaduszny. We wschodniej Małopolsce gospodynie piekły w tym dniu specjalne baby, zwane perepiczkami. Zanoszono je na cmentarz wraz z garncem pełnym wody. Tam, nad grobami, a więc tak jakby w obecności przodków, gospodarze wymieniali między sobą perepiczki i wodę. Jeszcze w XVIII w., a miejscami i w wieku XIX, istniał w tym dniu zakaz przędzenia i szycia. Podobny zakaz obowiązywał we wszystkie dnie zaduszne w ciągu roku.

Wierzono także, iż w tym dniu przychodzą odwiedzić dom "ubożęta" - małe duszki opiekujące się chatą i obejściem. Zostawiano im na piecu czy stole okruchy chleba i odrobiny innych potraw, aby posiliły się, kiedy przyjdą.
Wierzono, że dusze zmarłych przodków, zamieszkują w piecu. Dlatego w Wielki Czwartek - dzień odwiedzin dusz - nie wolno było piec chleba; można by niechcący zrobić krzywdę jakiejś duszy.
Poza piecem dusze najchętniej przebywały na rozstajach dróg, na miedzach i na wszelkich innych terenach granicznych. I tak jak dzisiaj palimy na mogiłach świeczki i znicze, tak do niedawna w miejscach granicznych w dnie poświęcone zmarłym, a więc i w Wielki Czwartek, palono ogniska. Najczęściej można je było spotkać na rozstajach dróg, pod kapliczkami - Bożymi Mękami, pod krzyżami. Jeśli krzyż spróchniał i trzeba było zastąpić go nowym, to zmurszałe szczątki starego palono na rozstajach w Wielki Czwartek.

Wielki Piątek

Post - zachowywano zawsze post ścisły często tak surowo, że nie przyjmowano cały dzień żadnego pokarmu ani napoju. W każdy piątek bywał zachowywany post odnośnie pokarmów mięsnych, dla uczczenia męki i śmierci Pana Jezusa. Niedziela jest pamiątką Zmartwychwstania, piątek pamiątką męki i śmierci Jezusa.

Groby - to zwyczaj poza Polską, Austrią i Bawarią nieznany.
Najdawniejszą wzmiankę o pogrzebie Chrystusa i Bożym Grobie spotykamy w żywocie św. Ulryka, biskupa Augsburskiego (+ 973), a w Anglii u św. Dunstana (+ 988).
We Francji propagował ten zwyczaj biskup Jan z Arranches (w. XI).

W Polsce i Augsburgu był zwyczaj składania Najświętszego Sakramentu w grobie, w Anglii i Francji składano krzyż lub figurę Pana Jezusa.

W Polsce od wieku XI kładzie się Najświętszy Sakrament i figurę umęczonego Chrystusa.

Groby w Polsce mają swoją długą tradycje.
Głośne były w czasie okupacji groby urządzane w Warszawie w kościele św. Anny, czy w "stanie wojennym" w kościele św. Brygidy w Gdańsku.

Kalwarie. Polska ma ich dzisiaj kilkanaście.
Kalwariami nazywano miejsca, gdzie dla uczczenia męki Pańskiej wystawiano w miejsce zwyczajnych stacji Drogi Krzyżowej osobne kaplice.

Do najbardziej znanych Kalwarii należą: Zebrzydowska, Pacławska, Pomorska - Wejherowo, Śląska - Piekary, Wambierzycka, Góra św. Anny.

Misteria pasyjne. Zachowały się w niektórych miejscach po dzień dzisiejszy. W Polsce najbardziej znane jest misterium, odgrywane przez miejscowy zespół w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Wielka Sobota

Jest to dzień, w którym Kościół trwa przy Grobie Pańskim, rozważając mękę i śmierć Chrystusa oraz jego zstąpienie do otchłani, a także w modlitwie i poście oczekuje na jego zmartwychwstanie.

W tym dniu do godzin popołudniowych kapłani święcą pokarmy. Święcenie pokarmów to zwyczaj, który nawiązuje do wieczerzy paschalnej Izraelitów, którą spożywał również Chrystus w Wielki Czwartek. Jest pozostałością z pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdyż przypomina on nam prawdę wyrażoną przez św. Pawła słowami: "czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" ( l Kor 10, 35). Święcąc pokarmy Kościół błogosławi byt doczesny.

Błogosławieństwo pokarmów, zwane powszechnie święconką lub święconym, szczyci się bardzo długim rodowodem. Początki tego chrześcijańskiego obrzędu sięgają VIII wieku, w Polsce zaś pierwsze jego praktyki odnotowano w XIV stuleciu.

Najpierw święcono tylko pieczonego baranka, a więc chlebową figurkę o postaci baranka.
Potem dodawano kolejno ser, masło, ryby, olej, pokarmy mięsne, ciasto i wino.
Na końcu święcony kosz został uzupełniony jajkiem i pozostałymi pokarmami, które obecnie weszły do kanonu święconki.

Warto pamiętać, że dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Od wieków każdy Boży dar symbolizował co innego, uznanego przez ludową jak i chrześcijańską tradycję. Zestaw tych darów się zmieniał, ograniczano ich ilość, aż pozostało tylko sześć, by ostatecznie powiększyć do siedmiu.

Ten zestaw, przyjęty w okresie wczesnego romantyzmu, obowiązuje do dziś. Potraw w koszyku może być więcej, ale tych siedem powinno się w nim znaleźć przede wszystkim. Symbolizują bowiem treść chrześcijaństwa.

  • chleb - przaśny chleb paschalny, przypominający chleb żywy, który zstąpił z nieba i w komunii świętej daje życie światu.
    We wszystkich kulturach ludzkości był i jest pokarmem podstawowym, niezbędnym do życia. Gwarantował dobrobyt i pomyślność. Wśród chrześcijan zawsze był symbolem nad symbolami - przedstawia bowiem Ciało Chrystusa. Jeżeli pieczono wiele odmian chleba, do kosza kładziono po dużej kromce każdego z nich. Natomiast koniecznie poświęcony był cały chlebek wielkanocny czyli paska. W tym celu specjalnie ją pieczono.

    ciasto do koszyka ze święconką weszło ostatnie, jako symbol umiejętności i doskonałości - zapewne głównie jako popis domowych gospodyń. Ciasto reprezentowane było głównie przez wielkanocne baby, a jej nie udany wypiek był wielką kompromitacją. Poza tym winien to być zawsze wypiek własny, domowy, a nie kupiony w ciastkarni. Wystarczy zwykła domowa drożdżówka.

  • figurka baranka (wykonanego z masła, z cukru, z ciasta itp.) - symbolizuje baranka paschalnego

  • wędliny - mięso baranka, te pokarmy przenoszą myśli wierzących w pierwszą noc paschalną, rozpoczynającą wędrówkę Izraela do ziemi obiecanej,
    zapewnia zdrowie i płodność, a także dostatek, bo przecież nie każdy mógł sobie pozwolić na ten szczególny pokarm. Kiedyś był to choćby plaster szynki, a od XIX wieku słynna polska kiełbasa.

    ser jest symbolem zawartej przyjaźni między człowiekiem a siłami przyrody, a przede wszystkim stanowi gwarancję rozwoju stada zwierząt domowych. Ser jest bowiem produktem mlecznym pochodzącym od krów, owiec i kóz.

  • pieprz, chrzan i sól - są odpowiednikami biblijnych gorzkich ziół. W Starym Testamencie spożywano z nimi mięso paschalnego baranka.

  • sól - jest symbolem trwałości, nadawania smaku, to minerał życiodajny, dawniej posiadający moc odstraszania wszelkiego zła. Bez soli nie ma życia. To także oczyszczenie, samo sedno istnienia i prawdy. Stąd twierdzenie o "soli ziemi", jak to w Kazaniu na Górze powiedział Chrystus o swoich uczniach.

  • chrzan (pieprz) - gorzkie zioła, oznacza gorycz męki

  • masło - oznacza tę słodycz, w którą zamienia się gorzkość męki Chrystusa

  • jajka - nie mają odniesienia do posiłków paschalnych, są pozostałością z kultów pogańskich, lecz mają chrześcijańską interpretację i oznaczają nowe, odradzające się życie, zwycięstwo życia nad śmiercią.
    Tę symbolikę rozpowszechnili w Polsce niemieccy zakonnicy. Wywodzi się ona z dawnego zakazu spożywania jaj podczas Wielkiego Postu. Jajka na stół powracały ponownie w Wielkanoc.

Święcenie innych pokarmów nie ma liturgicznego uzasadnienia. Współczesne uzupełnienia wielkanocnego koszyka są już dodatkami bez znaczenia - wkładane tam trochę ze snobizmu, z nieświadomości, a najczęściej z powodu lekceważenia tradycji.

Koszyk winien być z wikliny, słomy lub sosnowych łubów. Wyścielony serwetą, ozdobiony bielą koronek i zielenią bukszpanu lub gałązek borówki, był wyrazem wielkiej radości.
W zamożniejszych domach, szczególnie w tych ziemiańskich, przyjął się także zwyczaj święcenia w Wielką Sobotę wszystkich pokarmów na miejscu w domu, co było bardzo powszechne dawniej u polskiej szlachty. Na zaproszenie gospodarza przyjeżdżał pleban i kropił całe stoły jadła przeznaczonego na Wielką Niedzielę i dni następne.

W Kościołach umieszczane są kosze, do których wierni składają różne dary przede wszystkim żywność, która rozdawana jest ubogim, by i oni mogli świętować.

Zwyczaj malowania jajek znany był w czasach cesarstwa rzymskiego. Najstarsze polskie pisanki pochodzą z X wieku, ale prawdopodobnie zdobienie jaj znane było Słowianom wcześniej.

Dawniej zdobieniem jaj zajmowały się wyłącznie kobiety, mężczyźnie wówczas nie wolno było wchodzić do izby. Jeśliby się tak zdarzyło, odczyniano urok, który intruz mógł rzucić na pisanki.

Początkowo Kościół zabraniał jedzenia jajek w czasie Wielkanocy.
Zakaz został cofnięty w XII wieku, konieczne jednak było odmówienie przed posiłkiem specjalnej modlitwy. Wynikało to z dążenia do rozdzielenia tradycji Kościoła od obrzędowości pogańskiego święta związanego z kultem zmarłych, w których jajko - początek nowego życia - odgrywało ważną rolę.

Obecnie uroczyste śniadanie w niedzielę wielkanocną poprzedza dzielenie się poświęconym jajkiem. Podobnie jak bożonarodzeniowy zwyczaj łamania się opłatkiem, jest wyrazem przyjaźni.

Niedziela Wielkanocna

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, zwana też I niedzielą wielkanocną, to czas świętowania zmartwychwstania Chrystusa.
Dawniej Wielka Niedziela rozpoczynała się poranną mszą, rezurekcją (resurrectio łac. - zmartwychwstanie), którą zapowiada uroczyste bicie w dzwony, głoszące, że Chrystus zmartwychwstał. Jednocześnie słychać było kanonadę ze strzelb, petard, armatek i moździerzy, a cały ten harmider miał budzić świat do życia.
Dawniej rezurekcja była często połączona z widowiskiem, które przedstawiało niewiasty idące do grobu oraz chór aniołów, który śpiewał: "Kogo w grobie szukacie? Nie ma Go tu. Zmartwychwstał, jako powiedział". W czasie rezurekcji strzelano: z armat, moździerzy, pistoletów, petard. W Warszawie artyleria dawała 300 salw. W procesji uczestniczył król, ministrowie, dwór, senat. Rezurekcja zwykle zaczynała się koło godziny 10 wieczorem w Wielką Sobotę, a kończyła o północy. Podczas zaborów wigilię paschalną rozdzielono z rezurekcją. Było to spowodowane zakazami władz zaborczych. Takie rozgraniczenie stało się wielkim symbolem nadziei w Narodzie polskim. Symbolizowało to, że przyjdzie czas i Polska zostanie wskrzeszona do wolności.

Rezurekcja - uroczyste nabożeństwo, rozpowszechnione głównie w katolickich krajach słowiańskich, wywodzi się z średniowiecznych misterium pasyjnych.
W Polsce rezurekcje wprowadzili bożogrobowcy-miechowici, czciciele męki Chrystusa i Jego zmartwychwstania, sprowadzeni z Jerozolimy do Miechowa koło 1163 roku.
Pierwszy opis nabożeństwa rezurekcyjnego pochodzi z XIII wieku i znajduje się w księdze katedry płockiej i w tzw. Rytuale Piotrkowskim.

O wielkanocnej radości przypominają coraz rzadsze już pozdrowienia: "Chrystus zmartwychwstał" - "Zmartwychwstał prawdziwie", zachowane do tej pory w Kościele prawosławnym. Wszyscy znają wyobrażenia baranka z chorągiewką, a przede wszystkim ozdobione jajka i kurczęta - znaki zwycięstwa ukrytego życia nad śmiercią. Przesłanie to wiąże się również z tradycją dzielenia się poświęconym jajkiem w czasie świątecznego śniadania.

Dzielenie się jajkiem wielkanocnym jest zwyczajem polskim.

Jajko symbolizuje zmartwychwstanie Chrystusa. Podobnie jak Chrystus wyszedł żywy z opieczętowanego grobu, tak z jajka otoczonego skorupa rodzi się pisklę - nowe życie. Ono zwycięża.
Ta prawda leży u podstaw radosnego przeżywania świat chrześcijańskich, tak w wymiarze naturalnym jak i nadprzyrodzonym. Wokół świat Wielkanocy i Bożego Narodzenia narosły te bogate w uczucia zwyczaje skłaniające do okazania bliźnim naszej życzliwości. Dzisiaj trudno byłoby wyobrazić sobie wigilię bez opłatka, a Wielkanoc bez "święconego" i jajka.

śniadanie wielkanocne - rodzina powinna zgromadzić się wokół stołu uroczyście nakrytego, przybranego gałązkami wierzbowymi, bukszpanem, kolorowymi pisankami, zieloną pszenicą lub rzeżuchą. Ozdoby te symbolizują nowe życie otrzymane na chrzcie świętym. Na środku stołu powinien być umieszczony mały paschał rodzinny, baranek wielkanocny oraz "święconka".

Modlitwę rozpoczynamy od zapalenia Paschału i słów: Zmartwychwstał Pan prawdziwie. Alleluja. Wskazane jest, by modlitwę rozpoczął ojciec. Można odczytać Słowa Ewangelii według świętego Łukasza (Łk 24, 36-43) i zaśpiewać pieśń wielkanocną.
Każdy powinien poczęstować się kawałkiem święconego jajka, które symbolizuje życie. Potem wszyscy siadają do stołu i spożywają wielkanocne potrawy. Śniadanie należy zakończyć modlitwą.

Na dawnych terenach wschodnich granic Rzeczypospolitej był zwyczaj, że lud szedł na groby, aby i dusze zmarłych miały udział w radościach wielkanocnych.

Poniedziałek Wielkanocny

Tak zwany lany poniedziałek dawniej nie był znany. Polewanie się wodą jest "importem" obyczajowym po 1920 roku.
Dzisiaj nie odróżnia się śmigusa od dyngusa, odnosząc te zwyczaje niemal zawsze dla określenia tego samego lanego Poniedziałku Wielkanocnego. Warto więc pośpieszyć z wyjaśnieniem: szmaguster (poplarna nazwa lanego poniedziałku na Pomorzu) - germanizm głęboko zakorzeniony w pomorskich gwarach, po niemiecku dosłownie znaczy wielkanocne skosztowanie albo ...trącanie, czyli w oryginale Schmackostem (schmecken = skosztować, posmakować, trącić, oraz Ostem = Wielkanoc), co Pomorzanie przerobili na swój szmaguster. Stąd już blisko do szmagania, smagania czy śmigania, co tłumaczy ogólnopolski śmigus.
"Wielkanocne trącenie" było też niczym innym jak pamiątką po cierpieniach Chrystusa, szczególnie Jego biczowaniu i okaleczeniu cierniem. A wiemy już przecież także, że do tego smagania przygotowywano się nawet tydzień wcześniej. To już w Niedzielę Palmową chłopcy szli do lasu po brzozowe witki, by przez tydzień moczone w wodzie nabrały sprężystości, a ciernisty szakłak i jałowiec suszono, bo wyschnięte gałęzie bardziej kłuły. Tak przygotowaną "bożą rózgą" w Poniedziałek Wielkanocny nękano dziewczęta. Był też czas na chłopców, bo im się odwzajemniały dziewczęta w następny dzień, czyli trzecie święto, bowiem niegdyś wtorek był jeszcze dniem świątecznym.

dyngus, pochodzący od staronienieckiego dingnus, dingnis, znaczy tyle co okup czy wykupne. W przypadku dotyczącym święta Zmartwychwstania, był to datek gospodyń dla chłopców, zwanych wielkanocnymi kolędnikami, odwiedzających domy z odpowiednio przygotowanymi życzeniami świątecznymi. Dopiero potem do tych odwiedzin dołączono starogermański, lecz pogański jeszcze, zwyczaj oblewania się wodą - na znak radości po odejściu złej zimy. Kościół nadał mu wymiar symbolu oczyszczającej mocy wody.

Pogańskie polewanie się wodą nie wszędzie się przyjęło i dlatego dla odróżnienia wielkanocny zwyczaj zwano gdzieniegdzie "zielonym dyngusem" (bo z udziałem ulistnionych już rózeg) lub "suchym dyngusem" (bo bez wody). Emaus to nazwa krakowskiego odpustu odbywającego się w Poniedziałek Wielkanocny przy klasztorze Norbertanek na Salwatorze.

Odpust przy kościele Najświętszego Salwatora wziął nazwę od miasta Emaus, do którego podążał zmartwychwstały Chrystus.
Na pamiątkę biblijnej historii tradycja odwiedzania kościoła poza miastem (kościół na Salwatorze znajdował się kiedyś poza bramami Krakowa) w drugi dzień świąt była powszechna w Europie, zwłaszcza w okresie kontrreformacji.
Emaus znany był kiedyś również w Poznaniu.
W Czerwińsku nad Wisłą na Mazowszu, Pietrowicach, Ostropie i innych miejscowościach ( w których jeszcze do niedawna ten zwyczaj trwał) gospodarze zapraszali księdza i jechali na koniach. Kapłan błogosławił ich pola.

Do czasów obecnych Emaus przetrwał tylko w Krakowie.
W tym ludowym święcie w XIX wieku brali udział wszyscy mieszkańcy miasta.

Odpustowi towarzyszą kramy, strzelnice sportowe, karuzele dla dzieci, loterie fantowe itp. Na straganach wyłożone są plastikowe zabawki, pierścionki z kolorowymi oczkami, słodycze, w tym tradycyjne serca z piernika.
Osobliwością krakowskiego odpustu są drewniane figurki żydowskich grajków i żydów studiujących torę.

Wtorek

Zwyczaj obdarowywania pisankami nie tylko żywych, lecz także zmarłych, świadczył o pamięci o przodkach i - być może nie całkiem świadomie - nawiązywał do prastarych wierzeń, które kazały upatrywać w jajku zalążka życia i jego potencji, a więc możliwości odrodzenia, ciągłości trwania. Stąd pisanki na cmentarzach, składane tam w drugą Niedzielę Wielkanocną. Prawdopodobnie jedną z form takiego właśnie obrzędu zaduszkowego, sięgającego Średniowiecza, była pierwotnie krakowska Rękawka.
Pisał Gloger: "(...)Jest pamiątką starożytnej polsko-słowiańskiej stypy pogrzebowej, czyli ugoszczenia ludu, zebranego na obrzęd pogrzebowy Krakusa dla usypania mu potężnej mogiły. Sypano ją rękami, noszono ziemię rękawami, a rękawka oznacza górę z ziemi, rękami usypaną."

W trzeci dzień świąt wielkanocnych zamożniejsi krakowscy mieszanie obdarowywali jadłem wiecznie głodnych żaków i wszelką biedotę miejską.
Czynili to w bardzo osobliwy sposób; na mogiłę Krakusa, tzw. "rękawkę", obok kościoła św. Benedykta na Krzemionkach, udawali się panowie i panie wraz z dziewkami służebnymi dźwigającymi koszyki pełne pisanek, bułeczek, pierników i innych specjałów.
Jednocześnie ciągnęli na to miejsce żacy, czeladnicy, parobcy, uboga młodzież różnej konduity.

Państwo wraz z koszami zajmowali miejsce na szczycie kopca, a młodzież u podnóża pagórka. Z góry toczono pisanki, kiełbasy, kołacze, wprost w wyciągnięte ręce biedoty.

Dochodziło przy tym do licznych przepychanek, a często i bójek. Szamotanina ta dostarczała mieszczanom na kopcu i licznie zgromadzonej gawiedzi nie lada uciechy. Ale i sami najbardziej zainteresowani zdobyczą wesoło się przy tym bawili.

Wieczorem, wracając do domów, objedzeni, z kieszeniami wypchanymi zapasami, a i w rękach coś niosąc i wciąż jeszcze przegryzając, śpiewali:

Szumi woda naokoło stawka. Najmilszym dniem w roku jest dla nas Rękawka!



    Wielki Post          

    Wielki Tydzień          

    Triduum Paschalne          

    Tradycja i zwyczaje          

    Symbolika          

do górydo góry

© Copyright 2005 by Ritt&Leo ® - kontakt: webmaster@grzegorzki.vbiz.pl