NAUKA DLA DZIECI

(28 maja, wtorek)


Witajcie w trzecim dniu naszej wędrówki. Cieszę się bardzo, że nadal wędrujemy razem. Dobrze, że jesteście! Bogu dzięki.

W dzisiejszym spotkaniu chciałbym Was zdradzić mój sekret z wczoraj. Powiedziałem Wam, że jest jeszcze piate słowo, jak blat stołu, który łączy cztery nogi w jedno. Chcecie dowiedzieć się, co to za sekret? Tak? To dobrze. Powiem Wam.

Gdy byłem dzieckiem i mieszkaliśmy z Rodzicami i Babcią w Nowej Hucie, na osiedlu Górali, mieliśmy małe dwupokojowe mieszkanie. Mama i Tata mieszkali w dużym pokoju, a Babcia mieszkała z moim młodszym bratem i ze mną w małym pokoju.

Bardzo lubiłem patrzeć na Babcię i Ją obserwować. Podobały mi się zwłaszcza Jej dłonie i skóra, taka gładziutka i przyjemna w dotyku. I zawsze chciałem mieć taką skórę, jak Babcia. Moje dłonie były inne.

Gdy byłem w starszakach w przedszkolu, odważyłem się kiedyś i zapytałem Babci - 'Babciu, a czemu Ty masz takie ładne rączki i taką gładką skórę, a ja nie? Ja też chce tak mieć!'

Babcia, zaskoczona moim pytaniem, popatrzyła na mnie najpierw długo, uśmiechnęła się, wzięła na kolana, przytuliła mocno i wyjaśniła - pamietam te słowa do dziś, takie ogromne wrażenie na mnie wywarły: 'Wiesz, dziecko kochane, dlaczego skóra na mych dłoniach jest taka gładka? To z miłości do Twojej Mamy i Jej brata, Twojego wujka i chrzestnego, do Ciebie i Twojego braciszka. Dla Was gotowałam, prałam, prasowałam, sprzątałam, robiłam różne rzeczy, aż od tej pracy skóra mych dłoni stała się taka gładka.' Byłem pod wielkim wrażeniem tego wyznania mej Babci. Niesamowite wyznanie miłości, czułości i troski o nas. Jeszcze bardziej pokochałem odtąd moją Babcię. Stała się jeszcze większym moim bohaterem. A jej gładka skóra dłoni stała się ważniejsza niż wszystkie medale świata razem wzięte.

Minęły lata i gdy byłem już w seminarium tuż koło Wawelu, przeczytałem kiedyś w Piśmie Świętym słowa w Księdze Izajasza, które przypomniały mi słowa mojej kochanej Babci:

"Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach" (Iz 49:15-16a)


Zrozumiałem wtedy, że miłość mojej Babci do swoich dzieci, do nas wnuków i wnuczek, była miłością samego Pana Boga. Babcia wyryła nas swoją miłością i troską o nas - na swoich dłoniach. One były świadectwem tej miłości. Ta gładka skóra na dłoniach mej Babci. Tak, jak słowa Pana Boga w Księdze Izajasza - że Pan Bóg wyrył nas na obu dłoniach. Tak, bo obie dłonie są dla nas zapracowane z miłości. Pan Bóg jest naszym prawdziwym kochającym Ojcem, naszą prawdziwą kochającą Mamą. Nasi Rodzice, nasze Babcie i Dziadkowie starają się naśladować tę piekną, cudowną, nieskończoną miłość samego Pana Boga. Możemy też powiedzieć, że Pan Bóg nas kocha i troszczy się o nas poprzez naszych Rodziców, Babcie i Dziadków. i wszystkich dobrych ludzi, którzy okazują nam serce.

Gdy byłem młody, kończyłem liceum w Nowej Hucie, przeczytałem inny tekst, który zwrócił mi uwagę na siwe włosy i zmarszczki w kącikach oczu i na twarzy moich Rodziców. Przeczytałem wtedy takie słowa, że to ja także jako dziecko przyczyniłem się do ich powstania. To przez ich troskę o mnie, przez ich bezsenne noce dla mnie, gdy się opiekowali mną, przewijali i karmili. To przez pracę Mamy po nocach, gdy brała nadgodziny, żeby nasza rodzina mogła związać koniec z końcem. To siwe włosy mojego Taty, który jeździł bez przerwy na kontrakty do Niemiec, Libii, po Polsce, żeby zarobić coś i utrzymać nas.

Moja Mama była jak Święta Marta, zatroskana, zakrzątana zawsze dla naszego dobra. Jej siwe włosy i zmarszczki na twarzy były najpiękniejszym dowodem tej miłości dla mnie i mojego brata, dla naszej rodziny.

Moi rodzice wyryli mnie na swoich dłoniach i twarzach. Te ich zmarszczki, te siwe włosy, ta gładka skóra na dłoniach mej Babci to cudowne świadectwo i wyznanie miłości do nas, dzieci.

Jak bardzo powinniśmy być wdzięczni naszym Rodzicom, Babciom, Dziadkom i Bliskim za ich miłość do nas! Jak bardzo powinniśmy tę wdzięczność okazywać!

Chciałbym zapytać Was teraz, moi kochani mali przyjaciele.

Kiedy ostatni raz podziękowaliście rodzicom za to, że coś dobrego dla Was zrobili, za zwykłe prace domowe, za ich trud?
Kiedy ostatnio przytuliliście Mamusię tak mmmmocno, mmmmocno!?
I podziękowali, że jedzonko było pyszne i że nie ma lepszej Mamy na całym świecie?
Kiedy powiedzieliście ostatnio Mamie i Tacie, że ich kochacie bardzo, bardzo?
Kiedy ostatnio przynieśliście kwiaty Mamie, Tacie, nawet takie proste, zerwane na trawniku przy chodniku i podziękowaliście, że Was tak bardzo kochają i tak bardzo się o Was troszczą?
Kiedy przykleiliście się do Taty jak takie kochane przylepki, tuląc się do Niego, i mówiąc Mu, jak bardzo jesteście dumni z Niego, i że jest najlepszym Tatą na świecie i Waszym największym bohaterem?

Popatrzcie od dziś uważnie na dłonie Mamy, Taty, Dziadka i Babci. Wyryli Was tam swoją ogromną miłością i troską o Was. Wyryli Was na swoich zatroskanych sercach, na swoich twarzach.

Popatrzcie na zmarszczki w kącikach oczu Mamy. Pomyślcie, ile razy Mamusia nie spała, bo się martwiła o Ciebie, bo się budziła, gdy coś Ci się złego przyśniło i krzyczałaś / krzyczałeś w nocy. I przybiegła, by Cię utulić i ukochać. Ile takich bezsennych nocy było? Pocałuj Mamusię tak mmmmocno, mmmmocno dziś, przytul się i ucałuj te oczka Mamusi, tak często niewyspane z miłości do Ciebie.

Wasi rodzice żyją dla Was i nikogo na świecie tak nie kochają, jak właśnie Was. To niesamowite szczęście, byc kochanym i móc kochać, za które dziś dziekujmy Panu Bogu w tym czasie naszego spotkania.

Na koniec tej naszej rozmowy, zaśpiewamy naszym Rodzicom, Babciom i Dziadkom specjalną piosenkę, którą poprowadzi nasza Kochana Siostra Ewa i Jej świetna scholka.

Chciałbym Wam dać dziś zadanie domowe. Bardzo Was proszę, byście dziś po powrocie do domu, tak mmmmocno, mmmmmocno utulili Mamę i Tatę, i powiedzieli im, jak bardzo ich kochacie, i tak mocno wycałujcie. Fajnie by było, gdybyście ucałowali dłonie Mamy i Taty, dla Was tak bardzo zapracowane.

Pamiętajcie zawsze o urodzinach Mamy i Taty, Babci i Dziadka. O ich imieninach. O ważnych dniach dla Waszej rodziny. Przygotujcie zawsze jakiś mały prezencik, który sami narysujecie albo wykonacie, a który pokaże, jak bardzo Ich kochacie i jak bardzo jesteście z Nich dumni i wdzięczni.

Może mały bukiecik kwiatków lub ładnych liści, które sami zbierzecie, i przekażecie Mamie, utulicie mocno i ucałujecie. Albo własnoręcznie napisany list. Albo rysunek...

Jesteście pełni pomysłów, więc nie muszę Wam mówić, co trzeba zrobić. Najważniejsze, by wywołać szeroki uśmiech Mamy i Taty na twarzy, żeby się tak bardzo ucieszyli. aż łezka szczęścia zakręci się im w oku. I powiedzą w sercu - Boże, dziękujęmy Ci za nasze cudowne dzieciaczki!

Jakie to cudowne uczucie, sprawić, że Rodzice są z nas dumni i szczęśliwi!

ks. Wojciech Kościelniak

do górydo góry

© Copyright 2005 by Ritt&Leo ® - kontakt: webmaster@grzegorzki.vbiz.pl