NAUKA DLA MŁODSZYCH MAŁŻEŃSTW

(27 maja, poniedziałek)


W szkole nauczono nas, ze 1 + 1 = 2.
Natomiast Bog w sakramencie małżeństwa mówi nam - nie!
1 dodać 1 równa się 1!
Zapraszając Chrystusa w sakramencie małżeństwa do konsekracji wzajemnej miłości, mężczyzna i kobieta przestają być partnerami w związku dwojga ludzi, którzy sie kochają, a stają się jednym ciałem, jedną duszą, jednym umysłem, stają się pełnym człowiekiem, zgodnie z tym, co Bóg zamierzył w Księdze Rodzaju: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę." (Rdz 1:27) A ten znak krzyża w niniejszym równaniu to nic innego jak Krzyż Chrystusa, znak największej miłości samego Boga, który wchodząc w ludzką miłość dwojga młodych ludzi uświęca ją, dopełnia i sprawia, że stają się doskonałym, pełnym człowiekiem, jakimi nas Bóg wymyślił i zamierzył od początku świata... Oto dwoje różnych osób, dwoje niepełnych ludzi, spotykając się w przestrzeni wzajemnej miłości, mocą Chrystusa łączy się i staje jednym doskonałym stworzeniem. Dlatego ten cud Bożej matematyki, przeczącej naszej logice, dokonuje się w przestrzeni Miłosci Chrystusa, której najpełniejszym dowodem jest Jego Śmierć za nas na Krzyżu - w czasie Ofiary Eucharystycznej. Bo przeciez powiedzial nam On sam: "Beze mnie nic uczynić nie możecie..."

Przeżywacie w swoim małżeństwie tajemnicę samego Boga. Powtórzę fragment z dzisiejszej nauki ogólnej, która koresponduje pięknie z treścią naszego spotkania.

Z encykliki o miłości Benedykta XVI: "Bóg miłuje i ta Jego miłość może być określana bez wątpienia jako eros, która jednak jest równocześnie agape."
Bóg nie jest zimnym bytem, Doskonałą w swej pełni i samowystarczalności monadą. Bóg jest pragnieniem, namiętnością, pożądaniem, głodem. Jest w Nim eros. Dla wielu to jak bluźnierstwo. Ale bluźnierstwem wobec objawienia jest obraz metafizyczny doskonałego Absolutu. Bóg, który się objawia, jest żywy namiętnością do człowieka. Prorocy opisują ją w śmiałych obrazach seksualno-małżeńskich. Co ważne - ta harmonia erosa i agape nie jest tylko ekonomiczna, czyli skierowana na zewnątrz. Bóg jest taki w Swej głębi, we wzajemnych relacjach, jest taki w Duchu. Ile wzajemnej, gorącej jak ogień namiętności jest w relacji między Ojcem a Synem. Miłość jest nie do pomyślenia bez tego napięcia erosa i agape.

Katechizm i praktyka życia definiują miłość przez głód i pragnienie: "Miłość wywołuje pragnienie nieobecnego dobra_Kochać to chcieć dobra dla kogoś." Powinno nas nie przestawać zadziwiać to, że właśnie płeć człowieka jest pierwszym miejscem obrazu i podobieństwa Boga w nas (nie dusza, nie rozumność) I znów encyklika: "tylko w zjednoczeniu mężczyzny i kobiety człowiek może stać się kompletny."

Antoni Czechow napisał kiedyś: "Być może uczucia, które doznajemy będąc zakochanymi, reprezentują normalny stan naszego życia. Być zakochanym ukazuje osobę taką jaką powinna być."

Drodzy moi,
Przed Wami całe życie, które zamierzacie przezyć w jednym ciele, jednym duchu i w jednym umyśle. Dziś sam Bóg, Ojciec Miłosierny, w drugim dniu naszej duchowej wędrówki misyjnej, stawia przed Wami naczynie Waszego sakramentalnego małżeństwa, Waszego wspólnego życia i czasu, który jest Wam dany do zagospodarowania jako jedno ciało, jeden duch, jeden umysł, które będzie codziennie wypełniać, aż przyjdzie czas, gdy Ojciec Was zaprosi do swego Domu w niebie.

Czytałem kiedyś o interesującym eksperymencie, który sie wydarzył podczas jednych z tych wielkich Międzynarodowych Targów Handlowych, jakie organizowane są w świecie, połączonych z warsztatami, sympozjami, konferencjami i seminariami naukowymi.
Zaproszeni goście z całego świata, szefowie międzynarodowych korporacji, banków, przedsiębiorstw. Poproszono też pewnego emerytowanego, sławnego profesora ekonomii, jako jednego z mówców podczas sympozjum zorganizowanego z okazji Targów, by naświetlił temat - "Efektywne wykorzystanie czasu w biznesie". Gdy przyszedł czas na jego wykład, Pan Profesor stanął za stołem prezydialnym, spojrzał uważnie na zgromadzonych słuchaczy w auli konferencyjnej, pochylił się i spod stołu wyjął szklaną wazę i postawił na stole. Zapytał uczestników zdziwionych, że tak niecodziennym gestem rozpoczyna swoją prelekcje: "Czy to naczynie jest puste?" Odpowiedzieli wszyscy jak jeden mąż - "Tak, oczywiście." Uśmiechnął się, pochylił znowu, wyjął spod stołu pudełko z kamieniami wielkości ludzkiej pięści, i starannie wypelnił nimi naczynie. Zapytał ponownie zgromadzonych słuchaczy - "czy teraz naczynie jest pełne?" Odpowiedziano Mu jednym glosem - "Tak, oczywiście, że jest pełne!" Usmiechnął się i zapytał - "Jesteście tego pewni?" Pochylił się znowu, wyjął woreczek z piaskiem i wypełnił naczynie piaskiem tak, że ziarnka piasku przeniknęły do samego dna pomiędzy kamieniami aż całe naczynie wypełniło się piaskiem po brzeg. Pan Profesor zapytał znowu - "A teraz, czy naczynie jest już pełne?" Słuchacze zorientowali się, że Profesor zastawił na nich pulapkę i podzielili się w swoich opiniach. Jedni powiedzieli, że jest pełne, inni - wietrząc podstep, stwierdzili, że jeszcze nie! Profesor uśmiechnąl się znowu, pochylił i spod stolu wyjął dzban z wodą i starannie wlał wodę do naczynia tak, że przeniknęła do samego dna i wypełniła naczynie po brzeg. Odstawił dzban i zapytał zgromadzonych: "Kto mi odpowie na pytanie, jakiej ważnej prawdy nauczył nas ten prosty eksperyment?" Szef jednej z międzynarodowych korporacji podniósł szybko rękę, wstał i powiedział, że ten eksperyment uzmysłowił mu, że choćby jak bardzo napięty miał grafik zajęć i obowiazków w swoim biznesie, to gdy dobrze poukłada swoje sprawy i obowiązki, to zawsze znajdzie się miejsce i czas na coś ekstra w jego grafiku. Usiadł w przekonaniu, że trafnie odpowiedział. Profesor zapytał sluchaczy - "Czy odpowiedź waszego kolegi jest trafna?" Głosy były podzielone. Profesor powiedział - "Jego odpowiedź jest całkowicie chybiona. Wiecie, czego uczy nas ten prosty eksperyment? Uczy nas tego, że jeżeli nie włożycie najpierw kamieni do wazy, i wsypiecie piasek albo wlejecie wodę zanim włożycie kamienie, wtedy już nigdy nie będzie na nie miejsca!" Słuchacze zdębieli genialną logika wyjaśnienia Profesora. A On dalej kontynuowal: " Zastanówcie się, jakie sprawy są tymi kamieniami w waszym zyciu? Jakie są Wasze priorytety? Czy na pewno są nimi Bóg, religia, rodzina, zdrowie, dobroć serca? Co to jest? Jeżeli nie ustalicie priorytetów w Waszym życiu, i zamiast im dac pierwszeństwo, wówczas zajmiecie się piaskiem i wodą - rzeczami nieistotnymi, które sprawią, że dla spraw najważniejszych nie będzie już miejsca, a Wasze życie tak naprawdę stanie się bezwartościowe, na którym nie da się nic solidnego zbudować..."

Moi drodzy,
Sam Bóg Wszechmogący w dniu Waszego śłubu przekazał Wam jako swój bezcenny prezent taką wazę - tylko jedną wazę, bo od tamtego dnia staliście się jednym ciałem, jedną duszą, jednym umysłem. I chce, byście tę wazę Waszego małżeństwa, Waszego życia, czasu danego Wam przez Boga - razem mądrze wypełniali, pamietając o tym, by wartości najważniejsze, sprawy najistotniejsze miały zawsze pierwszeństwo. Bóg, żywa wiara, święte małżeństwo, Wasza rodzina, dzieci. W ten sposób wygracie swoje życie.

A wśród tych najważniejszych kamieni, o których nie możecie nigdy zapomnieć w Waszym życiu, chciałbym Wam powiedzieć o trzech, których nie znajdziecie nigdzie, tylko w Kościele katolickim. Te kamienie są tak ważne, jak ważne są trzy święte kamienie w każdej rodzinie afrykańskiej, które nazwać można kamieniami życia. W tradycyjnej rodzinie afrykańskiej, jedzenie gotuje się w glinianych naczyniach zwanych chungu. Naczynia te stawia się na trzech kamieniach i pod nimi rozpala ogień. Jeśli kamienie są solidnie wkopane w ziemię i dobrze ustawione, naczynie będzie bezpieczne, nie przechyli się ani nie przewróci, strawa się ugotuje właściwie i cała rodzina będzie najedzona.

Skarb wzajemnej miłości uświęconej sakramentalnie miłością Jezusa w małżeństwie nosimy w glinianych naczyniach, jak nas o tym przestrzega Św. Paweł Apostoł, żeby Wasza miłość, konsekrowana Miłością samego Jezusa, którego dziś na nowo niejako w czasie tych świętych dni misji zapraszacie do Waszej przestrzeni miłości - nie wystygła. Ten skarb wymaga nieustannego podsycania ogniem Bożej Łaski, Miłości, Życia. A te nasze gliniane naczynia musimy starannie ustawić na trzech solidnie wkopanych w nasze życie kamieniach, które nazywaja się: Sakrament Pojednania, Eucharystia oraz żywe nabożeństwo do Matki Najświętszej. Nie zapomnijcie o tych kamieniach w Waszym życiu małżeńskim. Czesta spowiedź i życie w stanie łaski uświęcającej, niedzielna Eucharystia, w której powinniście uczestniczyć razem, a nie osobno, a potem razem z Waszymi dziećmi jako cała rodzina, prawdziwa Komunia Święta. Oraz żywe nabożeństwo do Matki Najświętszej, która jest najlepszą Nauczycielką w Szkole Miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Dzięki temu wasza Miłość nigdy nie wystygnie, dzięki temu zawsze będziecie jednym cialem, jednym duchem, jednym umysłem, jednym, pełnym doskonałym człowiekiem. Bo bez tej miłości, rozklei się ten człowiek i wrócicie do relacji partnerskiej, gdzie Chrystusa już nie będzie, i gdzie zacznie znowu obowiazywać ludzka matematyka - jeden partner, drugi partner równa się dwoje coraz bardziej obcych sobie ludzi... których łączyć będą może kredyt na mieszkanie, pieniądze, praca czy biznes- czyli piasek i woda, ale nie miłość zanurzona w Chrystusie, Wcielonej Miłości Boga...

Moi drodzy,
Jeśli pokochacie Maryję, i zaprosicie Ją do Waszego życia, Ona - nie tylko, że Was nauczy kochać Jezusa i Jego Kościół, nie tylko, że pomoże Wam stapiać się w jedno mocą tej prawdziwej konsekrowanej sakramentem małżeństwa miłości, ale także nauczy Was czujnego spojrzenia na potrzeby innych ludzi, wychowa Wasze serca do miłości miłosiernej, która wyrazi się w konkretnych czynach solidarności z potrzebującymi i sprawi, że Wasze życie nie będzie zamknięte w sobie, egoistyczne, ale otwarte i wrażliwe na ludzką biedę.

Życzę Wam na koniec tej misyjnej refleksji tego, co wyznał jeden pisarz - "Gdy ktoś robi mi zdjęcie i każe mi się uśmiechnąć, ja wtedy myślę o tobie". Oby tak zawsze było w Waszym małżeństwie aż do końca Waszych dni.

Niech Bóg Wam błogosławi i Was strzeże teraz i na wieki! Amen.

ks. Wojciech Kościelniak

do górydo góry

© Copyright 2005 by Ritt&Leo ® - kontakt: webmaster@grzegorzki.vbiz.pl