NAUKA DLA DZIECI

(27 maja, poniedziałek)


Witajcie w drugim dniu naszej wędrówki. Widzę, że większość z Was, z którymi wyruszyliśmy wczoraj w drogę, dotarła. Bogu dzięki.

W czasie naszej wspólnej wędrówki duchowej nie może zabraknąć miejsca i czasu dla Was, kochane dzieci.

Zapraszam Was na tym naszym specjalnym spotkaniu, byśmy zajrzęli do pracowni jednego pana stolarza, u którego sam Pan Jezus często przebywał i uczył się nie tylko, jak obrabiać drewno i robić zeń cudeńka, ale także uczył się życia i mądrości - i tej Bożej i tej zwykłej, ziemskiej, codziennej. O kim mowa?

Oczywiście o Świętym Józefie!

Józef jest dobrym uczciwym i solidnym stolarzem, nie oszukuje swoich klientów, jest bardzo lubiany i ma dużo pracy, więc nie będziemy Mu za długo przeszkadzać, ale ponieważ kocha dzieci i lubi z nimi przebywać, więc wierzę, że Wam nie odmówi ważnej lekcji życia.

Wchodzimy do pracowni, siadamy, gdzie się da, a Józef uśmiecha się, bierze Pismo Święte do ręki (oj, tak, On się nie rozstaje ze Słowem Bożym, dlatego też Pan Jezus w świątyni w Jerozolimie umiał dyskutować z uczonymi w Piśmie, zadawać mądre pytania i mądrze odpowiadać, mimo że miał wtedy tylko 12 lat - a to zasługa Józefa i Matki Bożej) i czyta nam fragment z Księgi Ezechiela: "Przed przybytkiem było coś, co wyglądało jak ołtarz z drewna, wysoki na trzy łokcie, dwa łokcie długi i szeroki na dwa łokcie, a rogi jego, jego podstawy i jego ściany były z drewna. I powiedział do mnie: "To jest stół, który stoi przed Panem"." (Ez 41:21a-22)

To jest stół, który stoi przed Panem. Szczęśliwy ten stół, skoro jest takim wybrańcem spośród wszystkich stołów świata - i tych dużych i tych małych i tych całkiem maciupkich. Nawet od tych, co są w pracowni Józefa. Niektóre gotowe do odebrania, inne jeszcze w kawałkach.

Stół, o którym mowa we fragmencie przeczytanym przez Świetego Józefa jest prostym stołem, prostym ołtarzem. Taki sobie stół z drewna. Kto z Was widział taki stól drewniany? Ja widziałem i mam taki zwykły prosty stół, nieduży, w kuchni u mnie. Fajny stół, lubię przy nim siedzieć i pić herbatę i robić sobie śniadania. Mimo, że się kiwa od starości.

Ten stół, który stoi przed Panem, jak czytamy w Piśmie Świętym, jest taki prosty, jak ten mój w kuchni. I ma cztery nogi. Jedna noga w moim stole się chwieje i muszę uważać, żeby się nie oprzeć za mocno, bo może odlecieć. Niepewny taki stół, co ma byle jakie nogi. Na takim stole się nie można oprzeć. Na takich stołach nie da się wiele położyć, nie można im ufać. Nie wiem, jak u Was w domu, ale mój stół potrzebuje pomocy Swiętego Józefa, żeby mi go naprawił.

Na stole, który stoi przed Panem, składa się dary dla Pana Boga. Bo to taki mały ołtarz, drewniany, na czterech nogach. Nie taki marmurowy piekny i solidny duży ołtarz, jak ten tu w naszym kościele. Ten to wytrzyma bardzo duże obciążenie.

Święty Józef tłumaczy nam, na przykładzie stołu z Pisma Świetego, które przeczytał, że ten stół jest naszym obrazem. My jesteśmy jak stół, który stoi przed Panem.

Ale my nie jesteśmy podobni do stołu. Czy ktoś z Was jest podobny do stołu? Jest z drewna zrobiony i ma cztery nogi? Nie ma takiego! Tak, nie jesteśmy podobni do stołu, ale stól nas dziś nauczy ważnej lekcji. Żeby stół był solidny i można było na nim kłaść dary dla Pana Boga, żeby można było używać stołu do codziennego życia, żeby można było na nim polegać i oprzeć się o niego, gdy będzie taka potrzeba, to on musi stać mocno na swoich czterech nogach, nie może się kiwać, chybotać, zgrzypieć.

Tak samo i my, potrzebujemy w naszym życiu czterech solidnych nóg, na których wesprze się cała nasza osoba, nasz charakter i postępowanie.

Nie chodzi tu o to, żebyśmy mieli cztery nogi, czyli dwie dodatkowe, bo jak byśmy wyglądali z czterema nogami? Bez sensu!

Chodzi o to, że dorosły, mądry i dojrzały człowiek, na którym można polegać, który jest wsparciem dla Boga i dla innych, musi zbudować swą osobę na czterech filarach. Tymi filarami są cztery, bardzo ważne słowa. Słowa te świadczą o tym, kim naprawdę jesteśmy.

I teraz Świety Józef zaczyna wymieniać te ważne słowa i pytać każdą i każdego z nas, czy znamy je, lubimy i często używamy. A może wcale ich nie używamy i nasz stół człowieczeństwa, naszej postawy życiowej się chwieje albo się rozlatuje już całkiem.

Jakie to słowa, że aż tak są ważne?

Pierwsze słowo to - PROSZĘ.
Święty Józef patrzy uważnie na nas i pyta nas, czy lubimy to słowo i czy wiemy, że to klucz do ludzkich serc. Gdy czegoś potrzebujemy lub coś chcemy osiągnąć, gdy dodamy słowo PROSZĘ, to bardzo często rozpromieniają się oblicza Bliskich, przyjaciół, ludzi, do których idziemy 'po prośbie' - i pomagają nam. Gdy nie umiemy powiedzieć PROSZĘ to nie tylko to świadczy o naszym niewychowaniu, ale też utrudnia bardzo życie, bo nikt nie lubi aroganckich, samolubnych ludzi, którzy domagają się wszystkiego, a nie umieją grzecznie prosić.

Jak to jest u Was? Czy słowo PROSZĘ gości często w Waszych ustach?

Drugie słowo - DZIĘKUJĘ.
Bardzo bardzo ważne słowo. Zwłaszcza w domu i w szkole, ale nie tylko. Podziękować Panu Bogu w modlitwie za otrzymane błogosławieństwa, podziękować Mamie za pyszny obiadek, za wyprane i wyprasowane ubranie, za zadbane mieszkanie, za Jej ciężką pracę z miłości do nas, za prezenty na nasze urodziny i imieniny, za to co dla nas kupiła w mieście, myśląc z miłością o nas. Podziękować Tacie, że jest taki kochany i tak dba o nas i ciężko pracuje, że zabiera nas na wakacje, że nie żyłuje się z pilotem do telewizora i też możemy nasze programy oglądać.

Jak to jest u Was z tym bardzo bardzo ważnym słowem, które świadczy o kulturze osobistej człowieka? Umiecie powiedzieć zawsze DZIEKUJĘ?

Trzecie bardzo ważne słowo - PRZEPRASZAM.
Oj, jak bardzo potrzebne jest to słowo w naszym życiu. Bardzo! Nie ma doskonałych ludzi, i każdy z nas jakieś głupstwa popełnia, za które wypada przeprosić. Umieć przeprosić to cecha wielkich ludzi. Przyznać się do błędu, winy, pragnienie naprawienia wyrządzonego innym zła - jest wielką sprawą i bardzo dobrze świadczy o Tobie. To jest ważniejsze niż sam grzech i błąd, jaki popełniłas, popełniłeś.

Jak to jest u Was z przepraszaniem? Umiecie PRZEPROSIĆ? Umiecie PRZEBACZYĆ tym, którzy Was coś złego zrobili, a teraz żałują, przepraszają Was i chcą się nadal z Wami przyjaźnić? Jak to jest u Was?

Czwarte bardzo ważne słowo - GRATULUJĘ!
Jesteśmy często zazdrośnikami i nie lubimy, jak się komuś innemu coś uda, dostanie lepszą ocenę w szkole, wygra konkurs, zrobi lepsze zadanie domowe, odpowie dobrze przy tablicy, jest lepszy od Ciebie w piłkę czy ma talenty, jakich Ty nie masz i mu czy jej zazdrościsz. Jak to jest u Was z tą zazdrością, cieszeniem się, jak się koledze czy koleżance nie powiedzie? Jak to jest u Was z gratulowaniem czystym sercem innym?

Stać Was na to, czy Was zżera złość i zazdrość? Umiesz szczerym sercem powiedzieć koledze czy koleżance - GRATULUJĘ?

Święty Józef patrzy na nas wszystkich uważnie, gładzi swoją brodę, uśmiechając się lekko, jakby wiedział, jak to jest z nami i tymi czterema bardzo ważnymi słowami. Kończy tę lekcję życia słowami, że bez tych czterech ważnych nóg, bez tych czterech ważnych postaw życiowych, bez tych słów nasze życie nie będzie podobne do życia Pana Jezusa, nie będzie podobać się ludziom i Bogu też się na niewiele przyda. To początek wychowania chrześcijańskiego, to fundament i początek naszej drogi zbawienia. Zanim nauczymy się porządnie modlić i zyć naszą wiarą, najpierw powinniśmy zadbać o to, byśmy byli dobrze wychowanymi ludźmi. Cóż Panu Jezusowi po takim czy takiej, która mówi, że umie pacierz, do kościoła chodzi w każdą niedzielę, nawet różaniec umie ładnie odmówic, ale jest niewychowana? Cóż Jezusowi po takim, co nie umie poprosić, podziękować, przeprosić i pogratulować innym? Nic po takich dzieciach Jezusowi.

Zróbmy sobie dziś i w czasie tych kilku dni naszych misji porządny rachunek sumienia, jak to jest z naszym proszeniem, dziękowaniem, przepraszaniem i wyrażaniem uznania dla innych?

I zacznijmy od teraz żyć dobrze, mądrze, na nowo używając zawsze tych czterech bardzo ważnych słów, na których opiera się nasze porządne wychowanie, czyli taki solidny stół, na którym można bezpiecznie budować wiarę, nadzieję i miłość do Boga i ludzi.

Zapraszam Was jutro o tej samej porze na drugie nasze specjalne spotkanie. Porozmawiamy sobie o dłoniach Waszych Rodziców, siwych włosach i zmarszczkach w kącikach ich oczu. I co to tak naprawdę dla nas znaczy. Do jutra zatem. Przyjmijcie Boże błogosławieństwo.

ks. Wojciech Kościelniak

do górydo góry

© Copyright 2005 by Ritt&Leo ® - kontakt: webmaster@grzegorzki.vbiz.pl