BOŻE CIAŁO - homilie przy czterech ołtarzach

(30 maja, czwartek)



Galeria zdjęć z uroczystości Bożego Ciała


Boże Ciało 2013

Homilia przy pierwszym ołtarzu

Przeczytałem kiedyś refleksję pewnego pisarza. Zanotował nastepujące wydarzenie i nasuwające mu się myśli: 'Pewnej nocy kilka tygodni temu wydarzył się fatalny wypadek motocyklowy na ulicy na wprost mojego bloku. Mnóstwo radiowozów, dwie karetki, wszędzie syreny. Nazajutrz o poranku, motocykl - wielki czarny Kawasaki - został usunięty z ulicy i złożony na trawniku tuż obok. Kompletnie zniszczony. Wszyscy zapomnieli o nim z czasem. A on tam sobie tak leżał, bez życia, wydawałoby się - martwa natura. O dziwo, z biegiem dni, ludzie zaczęli naklejać na wraku rozmaite ogłoszenia i informacje. Hudraulik taki i taki, szybkie i solidne usługi! Nowa wietnamska restauracja! Masażysta - usługi domowe! Pizza z dowozem darmowym do domu! Koncert jakiś tam gdzieś tam! Wyglądało to jak jedna z tych raf koralowych, które wyrastają na wraku samolotu czy statku w jakimś oceanie. Nowe tętniące życie na pomniku ludzkiego fatalnego błędu.'

Z grobu Jezusa, pomnika fatalnej ale i zbawiennej pomyłki ludzi, którzy Go odrzucili i przeprowadzili przez ocean bólu i bramy śmierci, wyrosło nowe życie Zmartwychwstałego. My, którzy w Niego wierzymy, mamy w nim udział.

Ilekroć kapłan otwiera tabernakulum w naszej świątyni, następuje mały cud Zmartwychwstania Jezusa i eksplozja Jego życia w nas, przyjmujących Go w białej konsekrowanej hostii. Wtedy widzę oczami wiary nieruchomą skorupę otwartego grobu Jezusa. I nadbudowaną na nim przez wieki skomplikowaną strukturę budynków świątyń i rozmaitych pomieszczeń w Jerozolimie, i tętniące życie wiary dziejące się wokół martwej natury grobu. I tak sobie myślę, że chciałbym być naklejką na ścianie skorupy tabernakulum, jak te reklamy na wraku motocykla. Aby wsłuchiwać się zawsze w tetniące Życie Boga w nim i wlewające się w nas za każdym otwarciem tabernakulum. Życie Boże w nas, którzy żyjemy wokół tego liturgicznego znaku - pamiatki ludzkiej fatalnej a jednocześnie zbawiennej pomyłki.

Od życia z dala od tabernakulum zachowaj nas, Panie!


Boże Ciało 2013

Homilia przy drugim ołtarzu

'Nie da się pomieścić całego oceanu w dzbanie, ale to, co uda Ci się nabrać do dzbanu, jest także oceanem'. (Ibn Arabi, teolog suficki późnego islamu, pochodzący z Andaluzji, w dzisiejszej Hiszpanii, żyjący na przełomie 12 i 13 wieku)

Tak, to co w dzbanie, jest także oceanem. Piękne to powiedzenie Ibn Arabiego. To obraz nas, Kościoła i Eucharystii. Dzban to ja. Ocean to Ocean Bożej intensywnej obecności, miłości i i miłosierdzia w Eucharystii pośrodku Kościoła; Eucharystii, która nie niszczy tego dzbanu, niczym zabójcze tsunami. Wręcz preciwnie - wypełnia mnie na tyle, na ile jestem zdolny tę tajemnicę przyjąć, uwielbić i nią żyć. Realna obecność Jezusa w Hostii przelewa się w nasze serca, w te gliniane dzbany, w którym tę tajemnicę nosimy i nią żyjemy, jak pisze św. Paweł Apostoł ("Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy." 2 Kor 4:7-9) Ja, dzban gliniany, pojąć tajemnicę Eucharystii nie potrafię. Ale próbować tę tajemnicę zgłębiać, to nie moje zadanie, tylko teologów,. I nie o to chodzi tak naprawdę w moim życiu. Najważniejsze dla mnie jest samo czerpanie tej Tajemnicy, wejście w nią przez intymną Komunię z Żywym Bogiem i żywą wspólnotą Kościoła, głodną mej miłości i świadectwa żywej wiary. Dzień po dniu, Eucharystia po Eucharystii. Ocean nie jest moją własnością i ma służyć wszystkim. Nie czerpię Tajemnicy Eucharystii dla siebie tylko. Nie trzymam dzbanu kurczowo przyciśniętego do piersi. Nie! Przyjmuję Komunię Świętą, bym zjednoczony z Jezusem, mógł służyć lepiej w Jego Kościele. Podobnie jak woda zaczerpnięta z oceanu i spożyta przeze mnie, gdy wykona swoje ożywiające zadanie w mym ciele, ostatecznie wraca i łączy się ponownie z oceanem, tak i ja - przyjmuję Jezusa w Eucharystii po to, by się Nim dzielić hojnie w mojej wspólnocie wiary, w której żyję. I mocą Eucharystii ją budować, czyli - jak już wiemy - być budowanym.

Od wszelkich prób prywatyzowania Mocy Eucharystii zachowaj nas, Panie!


Boże Ciało 2013

Homilia przy trzecim ołtarzu

'W chwilę po zapowiedzi przez głośniki, że mój lot do El Paso będzie opóźniony o cztery godziny, usłyszałam komunikat - 'jeśli ktoś z pasażerów zna język arabski, jest proszony o natychmiastowe przyjście do bramki 4-A'. Bramka 4-A była moją bramką w hali odlotów. Poszłam tam. Starsza kobieta w tradycyjnych szatach palestyńskich, takich jak moja babcia kiedyś nosiła, leżała skulona na posadzce, zawodząc wniebogłosy. Pomóż nam, szepnęła do mnie stewardessa. Porozmawiaj z nią. O co jej chodzi? Dlaczego tak zawodzi? Powiedzieliśmy jej, że lot będzie opoźniony o 4 godziny, a ona własnie tak zareagowała.

Objęłam tę kobietę ramieniem i zapytałam moim łamanym arabskim, oco się dzieje. A ona, gdy tylko usłyszała znany jej język, mimo że mocno przeze mnie kaleczony, przestała płakać i rozpromieniła się. Okazuje się, że ona zrozumiała, że ich lot był odwołany całkowicie. Musiała się dostać do El Paso na swoją operację nazajutrz. Powiedziałam jej, że nie, lot nie został odwołany, jest tylko opóźniony o tych kilka godzin. Zapytałam, kto będzie na nią czekał na lotnisku? Zadzwońmy do niego i powiedzmy mu! Zadzwoniłyśmy do niego i porozmawiałam z nim po angielsku. Zapewniłam go, że zostanę z jego mamą cały czas i upewnię się, że doleci szcześliwie. Ona też porozmawiała ze swoim synem. Nastepnie zadzwoniliśmy do innych jej synów, by ich pozdrowić. A potem zadzwoniliśmy do mojego taty, porozmawiali sobie po arabsku, i oczywiście odkryli, że mają wspólnych krewnych. Wtedy pomyślałam sobie, czemu by nie zadzwonić do kilku moich znajomych palestyńskich poetów, żeby i z nimi mogła sobie porozmawiać. Zajęło nam to gadanie około dwóch godzin. Śmiała się i rozmawiała cały czas szczęśliwa. Potem sięgnęła do swego bagażu podręcznego i wyjęła reklamówkę pełną własnoręcznych wypieków - takie ciastka z daktylami i orzechami, posypane obficie cukrem pudrem. I zaczęła nimi wszystkich wokoło częstować. Ku memu zdumieniu nikt nie odmówił skosztowania ciasteczek tej kobiety. Stały się one jak sakrament, jak Eucharystia. Podróznik z Argentyny, turystka z Kalifornii, miła pani z Laredo - wszyscy w kilku chwili byliśmy cali obsypani cukrem pudrem. I śmiejący się od ucha do ucha. Obsługa lotniska zaoferowała nam darmowe napoje orzeźwiające, a dwie małe dziewczynki - jedna afroamerykanka, a druga latinoamerykanka, zgłosiły się na ochotnika, żeby roznosić te napoje wśród oczekujących na lot pasażerów przy bramce 4-A. Te dwie kochane dziewczynki też były całe usmarowane cukrem pudrem.

A ja spojrzałam na tę całą scenę z ogromnym zadziwieniem. Nikt na nikogo nie patrzył już więcej podejrzliwie. Miałam ochote podejść, wyściskać i wycałować wszystkich.

I doznałam olśnienia. To jest świat, w jakim pragnę żyć. Świat wartości, którymi dzielimy się wzajemnie. I wszyscy śmiejący się, szczęśliwi i usmarowani cukrem pudrem.

I zdałam sobie sprawę, że ten cud przemiany ludzkich serc może się zdarzyć wszędzie. I że jest szansa dla naszego świata mimo wszystko...'
(Naomi Shihab Nye, ur. w 1952 roku, wędrująca poetka amerykańska z San Antonio, mająca ojca Palestyńczyka i matkę Amerykankę)

Panie Jezu, oznacz nas cukrem pudrem swej Eucharystycznej Obecności i Komunii z nami. Przemień nasza grzegórzecką wspólnotę, byśmy nie patrzyli na siebie czasami podejrzliwie, lecz z uśmiechem i szczęściem w sercu dzielili się prawdziwymi wartościami, dobrocią i miłosierną miłością na codzień.

Od życia niewdzięcznego, samolubnego i niemiłosiernego zachowaj nas, Panie!


Boże Ciało 2013

Homilia przy czwartym ołtarzu

U stóp czwartego i ostatniego ołtarza w naszej proklamacji żywej wiary w rzeczywistą Obecność Pana w Eucharystii, zacytuję nieznany dla wielu, zapewne, epizod z życia Ojca Świętego Franciszka, gdy był jeszcze arcybiskupem Buenos Aires. Cytuję:
"Wydarzenie to miało miejsce 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires Księdzu Alejandro Pezeta po skończeniu odprawiania mszy św., powiedziano, że na podłodze tego kościoła leży porzucona hostia. Duchowny podniósł wskazany przedmiot z zamiarem spożycia, jednak widząc jego stan, umieścił go w naczyniu z wodą i włożył do tabernakulum. Po kilku dniach zauważył, że hostia zmieniła się w jakąś krwistą substancję, która w ciągu następnych kilku dni jeszcze się powiększyła.

W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Maria Bergoglio, zlecił wykonanie badań naukowych. W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederic Zugibe, patolog z Rockland County w stanie New York stwierdził, że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: "badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej". Dr Frederic Zugibe dodał, że w takich warunkach białe ciałka przestałyby istnieć po kilku minutach. Wtedy wyjawiono mu prawdę, skąd owa próbka pochodzi. Wtedy dr Zugibe powiedział: "W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje".


Tak, to tajemnica wiary. Dlatego też z całym Kościołem Świętym, wysławiającym Pana za ten niesamowity pomysł Eucharystii, by odchodząc do Domu Ojca po zakończeniu misji na ziemi, jednocześnie pozostać jeszcze bardziej intensywnie i uniwersalnie w każdym zakątku ziemi, gdziekolwiek jest tylko ważnie wyświęcony kapłan katolicki, sprawujący Mszę świętą, dziękujmy Panu za naszych kapłanów na Grzegórzkach, za tę naszą parafialną Świątynię - góre Bożą Horeb, gdzie Jezus intensywnie żyje i kocha i konsekruje nas z tabernakulum. Za każdą Mszę Świętą, za każdą Komunię świętą, którą czystym sercem przyjmujemy. Za naszą żywą wiarę w tajemnicę Eucharystii. Nie jesteśmy sierotami na ziemi. Nasz Bóg jest Bogiem-razem-z nami.

Od wątpliwości w realną obecność Twoją w Tajemnicy Eucharystii, zachowaj nas, Panie!

ks. Wojciech Kościelniak


do górydo góry

© Copyright 2005 by Ritt&Leo ® - kontakt: webmaster@grzegorzki.vbiz.pl