Droga Krzyżowa w Koloseum w Wielki Piątek 2005

Rozważania przygotowane przez kard. Josepha Ratzingera, dziekana Kolegium Kardynalskiego

Minęło już dwadzieścia lat od rozpoczęcia prac nad Katechizmem Kościoła katolickiego, którego domagało się nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów, obradujące z okazji dwudziestej rocznicy zakończenia Soboru Watykańskiego II...
KW Wielki Piątek 25 marca 2005 wieczorem tysiące osób zgromadziło się przy Koloseum, zapełniając także pobliskie wzgórza Celium i Palatyn, by uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Jan Paweł II, który od początku swojego pontyfikatu przez wszystkie lata przewodniczył nabożeństwu, także i w tym roku mimo ciężkiej choroby chciał w nim uczestniczyć. Nie mogąc osobiście być w Koloseum, ze swojej kaplicy prywatnej, za pośrednictwem telewizji, łączył się duchowo w modlitwie z tymi, którzy odprawiali Drogę Krzyżową. Przed rozpoczęciem nabożeństwa o godz. 21.15 kard. Camillo Ruini, który mu przewodniczył, odczytał przesłanie Ojca Świętego. Kardynał Wikariusz niósł krzyż przez dwie pierwsze stacje; w czasie następnych nieśli go na zmianę: dwaj franciszkanie z Ziemi Świętej, zakonnica z Indii, młoda Koreanka, rodzina z Rzymu, osoba świecka ze Sri Lanki, rodzina emigrantów z Albanii i młody Sudańczyk. Przy XIV stacji Jan Paweł II wziął krzyż w swoje ręce i objął go, co zostało ukazane całemu światu za pośrednictwem telewizji. Teksty rozważań do Drogi Krzyżowej w tym roku napisał kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary i dziekan Kolegium Kardynalskiego.

PREZENTACJA

    Motyw przewodni tej Drogi Krzyżowej ukazany jest na początku w modlitwie wstępnej, a potem jeszcze raz przy stacji XIV. Są nim słowa Jezusa wypowiedziane w Niedzielę Palmową - bezpośrednio po Jego wjeździe do Jerozolimy - w odpowiedzi na pytanie "pewnych Greków", którzy chcieli Go widzieć: "Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12, 24). I tak Pan porównuje całą swoją ziemską wędrówkę do ziarna pszenicy, które tylko gdy obumrze, może wydać owoc. Interpretuje On swoje życie ziemskie, swoją śmierć i swoje zmartwychwstanie w powiązaniu z najświętszą Eucharystią, w której zawiera się całe Jego misterium. Ze względu na to, że On przeżywał swoją śmierć jako ofiarę z siebie, jako akt miłości, Jego ciało zyskało nowe życie w zmartwychwstaniu. Dlatego On, Słowo Wcielone, stał się teraz naszym pokarmem, który daje prawdziwe życie, życie wieczne. Słowo przedwieczne - stwórcza siła życia - zstąpiło z nieba i stało się prawdziwą manną, chlebem, który człowiek otrzymuje poprzez wiarę i sakramenty. I tak Droga Krzyżowa staje się drogą wiodącą do głębi misterium eucharystycznego: pobożność ludowa i pobożność sakramentalna łączą się i wzajemnie przenikają. Modlitwę Drogi Krzyżowej można pojmować jako drogę, która prowadzi do głębokiej, duchowej komunii z Jezusem, bez której komunia sakramentalna byłaby próżna. Droga Krzyżowa jawi się jako droga "mistagogiczna".
   Takiemu spojrzeniu przeciwstawia się czysto uczuciowe pojmowanie Drogi Krzyżowej. Przed tym niebezpieczeństwem Pan przestrzega przy stacji VIII kobiety jerozolimskie, które nad Nim płaczą. Samo uczucie nie wystarczy; Droga Krzyżowa powinna być szkołą wiary, tej wiary, która ze swej natury "działa przez miłość" (Ga 5, 6). To oczywiście nie oznacza, że należy wykluczyć z niej uczucia. Dla Ojców Kościoła pierwszą przywarą pogan jest właśnie brak serca. Dlatego Ojcowie przypominają wizję Ezechiela, który przekazuje Izraelowi obietnicę Boga, że "usunie mu serce kamienne, a da serce cielesne" (por. Ez 11, 19).
   Droga Krzyżowa ukazuje Boga, który dzieli cierpienia ludzi, którego miłość nie jest obojętna i daleka, ale zstępuje pośród nas, aż do śmierci na krzyżu (por. Flp 2, 8). Bóg, który dzieli nasze cierpienia, Bóg, który stał się człowiekiem, aby nieść nasz krzyż, chce przemienić nasze kamienne serce i wzywa nas, byśmy dzielili cierpienia innych ludzi. Chce dać nam "serce cielesne", które nie będzie obojętne wobec cierpień innych ludzi, ale da się poruszyć i doprowadzi nas do miłości, która uzdrawia i pomaga. I tu wracają echem słowa Jezusa o ziarnie pszenicy, które On sam przekształca w podstawową formułę życia chrześcijańskiego: "Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne" (J 12, 25; por. Mt 16, 25; Mk 8, 35; Łk 9, 24; 17, 33: "Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto straci je, zachowa je"). W ten sposób tłumaczy też znaczenie zdania poprzedzającego w Ewangeliach synoptycznych te kluczowe słowa Jego przesłania: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16, 24). We wszystkich tych słowach On sam daje interpretację Drogi Krzyżowej, uczy nas, jak mamy ją odprawiać i nią iść: Droga Krzyżowa jest drogą wyrzeczenia się siebie, czyli drogą prawdziwej miłości. Na tej drodze On nas poprzedza; to jest droga, której ma nas nauczyć modlitwa Drogi Krzyżowej. I ponownie wracamy do ziarna pszenicy, do najświętszej Eucharystii, w której stale się uobecnia pośród nas owoc śmierci i zmartwychwstania Jezusa. W niej On idzie razem z nami, jak ongiś z uczniami z Emaus, i wciąż na nowo staje się nam współczesny.

MODLITWA WSTĘPNA

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Amen.


Panie Jezu Chryste, dla nas zgodziłeś się na los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera, by wydać plon obfity (por. J 12, 24).
Zachęcasz nas, byśmy szli za Tobą tą drogą, mówiąc: "Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne" (J 12, 25). My jednak jesteśmy przywiązani do naszego życia. Nie chcemy z niego zrezygnować, ale zachować je w całości dla siebie. Chcemy je mieć, nie ofiarować.
Ty jednak nas poprzedzasz i pokazujesz, że możemy ocalić nasze życie, jeśli je ofiarujemy. Pozwalając nam towarzyszyć Ci na Drodze Krzyżowej chcesz poprowadzić nas drogą ziarna pszenicy, drogą, której owocność sięga wieczności. Krzyż - ofiara z nas samych - bardzo nam ciąży. Jednak na Twą Drogę Krzyżową zabrałeś także mój krzyż. I nie uczyniłeś tego kiedyś, w przeszłości, bowiem Twoja miłość i moje życie są sobie współczesne. Dźwigasz go dzisiaj ze mną i dla mnie i w przedziwny sposób pragniesz, bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż, a towarzysząc Ci, razem z Tobą służył odkupieniu świata.
Wesprzyj mnie, by moja Droga Krzyżowa nie była jedynie przelotnym wzruszeniem. Pomóż nam, byśmy towarzyszyli Ci nie tylko szlachetnymi myślami, lecz szli Twoją drogą sercem, i więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia.
Dopomóż każdemu z nas, by wszedł na drogę krzyża całym sobą i na zawsze pozostał na Twej drodze.
Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, od strachu przed szyderstwem innych, od obawy, że życie może się nam wymknąć, jeśli nie będziemy brali wszystkiego, co niesie.
Pomóż nam demaskować pokusy, które łudzą obietnicami życia, lecz w końcu zostawiają w nas pustkę i rozczarowanie.
Pomóż nam nie przywłaszczać sobie życia, ale je dawać.
Pomóż nam, byśmy idąc z Tobą drogą pszenicznego ziarna, znaleźli w "traceniu życia" drogę miłości, drogę, która prawdziwie daje życie, życie w obfitości (por. J 10, 10).

  • STACJA PIERWSZA

    Jezus na śmierć skazany

    C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

    W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 22-23. 26)

    Rzekł do nich Piłat: "Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?" Zawołali wszyscy: "Na krzyż z nim!" Namiestnik powiedział: "Cóż właściwie złego uczynił?" Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: "Na krzyż z nim!" Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

    ROZWAŻANIE

    Sędzia świata, który kiedyś powróci,
    by sądzić nas wszystkich,
    stoi ogołocony, upokorzony i bezbronny
    wobec ziemskiego sędziego.
    Piłat nie jest nikczemnikiem.
    Wie, że ten Skazaniec jest niewinny;
    szuka sposobu, aby Go uwolnić.
    Jednak jego serce jest rozdarte.
    Ostatecznie pozwala,
    by nad prawem przeważyła jego pozycja,
    on sam.
    Także ludzie, którzy krzykiem
    domagają się śmierci Jezusa, nie są nikczemnikami. Wielu z nich w dniu Pięćdziesiątnicy
    "przejmie się do głębi serca" (por. Dz 2, 37),
    gdy Piotr im powie: "Jezusa Nazarejczyka,
    Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam (...),
    przybiliście rękami bezbożnych do krzyża
    i zabiliście" (Dz 2, 22 n.).
    W tej jednak chwili ulegają tłumowi.
    Krzyczą, ponieważ krzyczą inni, i krzyczą tak jak inni.
    I tak sprawiedliwość zostaje podeptana
    z powodu podłości, małoduszności,
    lęku wobec dyktatu dominującej mentalności.
    Delikatny głos sumienia
    zostaje zagłuszony wrzaskiem tłumu.
    Niezdecydowanie i względy ludzkie umacniają zło.

    MODLITWA

    Panie, zostałeś skazany na śmierć,
    ponieważ strach przed opinią innych
    stłumił głos sumienia.
    Zawsze tak bywa na przestrzeni dziejów,
    że niewinni są krzywdzeni, skazywani, zabijani.
    Jak często i my woleliśmy sukces zamiast prawdy,
    reputację zamiast sprawiedliwości.
    Umocnij w naszym życiu delikatny głos sumienia,
    Twój głos.
    Spójrz na mnie, tak jak spojrzałeś na Piotra
    po tym, jak się Ciebie zaparł.
    Spraw, aby Twoje spojrzenie przeniknęło nasze dusze
    i ukierunkowało życie.
    Tych, którzy w Wielki Piątek krzyczeli przeciw Tobie,
    w dniu Pięćdziesiątnicy obdarzyłeś
    odmianą serca i nawróceniem.
    W ten sposób nam wszystkim dałeś nadzieję.
    Obdarzaj również nas, zawsze na nowo,
    łaską nawrócenia.
    Pater noster...
    Stała Matka boleściwa
    Obok krzyża ledwo żywa,
    Gdy na krzyżu wisiał Syn.
    Stabat Mater dolorosa
    iuxta crucem lacrimosa,
    dum pendebat Filius.

    (Sekwencja Jakuba z Todi z XIII w.)